Papierowi idole

Introd(ed)ukcja

Moje szkolne wspomnienia związane z literaturą romantyczną nie wykraczają dalej, niż pozwala na to długość łańcucha, na którego rdzewiejącym końcu toczy się mozolnie „przez wieki idąca” kula polskiego idiomu narodowowyzwoleńczego. Dostrzeżenie romantyzmu w pełnej krasie, z jego wieloaspektowością, mnogością kolorytów i znaczeń, a nade wszystko — z jego antycypacją wielu zjawisk kultury współczesnej — umożliwiły mi dopiero studia polonistyczne. Podczas wykładów z historii literatury XIX wieku dla II roku filologii polskiej sala pękała w szwach. Siedząc w pierwszym rzędzie, mogłam usłyszeć złowrogie skrzypienie stołu, na którego rogu miał w zwyczaju przysiadać — z siłą burzy (mózgów) i naporu — prof. Marian Ursel. Przez cały semestr drżałam o życie mojego ulubionego Wykładowcy, jako że galopująca wyobraźnia podsuwała mi co chwilę najmroczniejsze scenariusze z roztrzaskanym stołem sięgającym bruku w roli głównej. Bojaźń i drżenie nie odwróciły jednak mojej uwagi od treści wykładów, których słuchałam z wypiekami na twarzy i uśmiechem rozpostartym od (d)ucha do ucha. Z sentymentem wspominam anegdoty o Mickiewiczu śpiewającym jak kura i zajadającym się tłustą kiełbasą, albo o Paganinim, którego posądzano o zamordowanie własnej żony i… wykonanie z jelit nieboszczki strun do skrzypiec. Tak, tak — labirynty literatury staropolskiej mają na Uniwersytecie Wrocławskim swojego akademickiego Wergiliusza w postaci prof. Bogusława Bednarka, a labirynty romantyzmu — prof. Mariana Ursela, który, nota bene, jest również rektorem Karkonoskiej Państwowej Szkoły Wyższej w Jeleniej Górze:

Ileż to razy uobecniałam w myślach Profesorski opis przebiegu gorączki werterowskiej i obraz Wertera w butach z palonej skóry! Ale jedno wspomnienie zajmuje w mojej pamięci miejsce szczególne: to cytowany na pierwszym wykładzie fragment Spowiedzi dziecięcia wieku, który nie tylko zawładnął moim rozumieniem genezy i istoty romantyzmu, ale też stał się swoistym mottem otwierającym różne ważne etapy w moim życiu: „Wszystko, co było, już nie jest; wszystko, co będzie, jeszcze nie jest” (A. de Musset, Spowiedź dziecięcia wieku, tłum. T. Boy-Żeleński, Kraków 2003, s. 32.). Wierzę, że jeden z tych etapów następuje właśnie teraz — blisko 12 lat po tym, gdy pierwszy raz usłyszałam rzeczone słowa na wykładzie mojego przyszłego Promotora. W tym roku planuję bowiem ukończyć pisanie rozprawy doktorskiej, a tym samym uniemożliwić jej podzielenie losu drugiego tomu Poetyki Arystotelesa. W międzyczasie chciałabym uczynić innego rodzaju użytek z mojej wiedzy na temat romantyzmu, zwłaszcza tego jej obszaru, na który złożyły się reminiscencje wykładów prof. Mariana Ursela.

Poniższe materiały mają charakter popularnonaukowy i adresowane są w szczególności do uczniów oraz nauczycieli, którzy poszukują ciekawych tematów, nowych ścieżek interpretacyjnych czy inspiracji artystyczno-naukowych. Mam nadzieję, że niniejszy wpis zainicjuje planowany cykl multimedialnych gawęd edukacyjnych z wykładowcami UWr i wymarzonym Canonem 5D MKIII w rolach głównych. Już sam romantyzm stanowi niewyczerpane źródło wątków, którymi śmiało można by obdzielić scenariusze najpopularniejszych współczesnych seriali, jak i tych pisanych przez życie. Wraz z ukształtowaniem się kultury romantycznej doszedł bowiem do głosu „mieszczański mecenas”, którego ówczesne preferencje czytelnicze i zachowania otworzyły drogę dla rozwoju literatury popularnej.

Gawędę dopełnia zestaw ćwiczeń interaktywnych — zrealizowanych za pomocą aplikacji LearningApps i starego, ale bardzo funkcjonalnego programu Hot Potatoes. W dobie e-podręczników warto mieć na uwadze podobne narzędzia. Inne przykłady ćwiczeń (oparte na mechanizmach opracowanych przez firmę contentplus.pl) można znaleźć we współtworzonej przeze mnie lekcji o romantycznym indywidualizmie z e-podręcznika do drugiej klasy liceum: [link]. Jednocześnie zachęcam do odwiedzenia mojej roboczej witryny, która służy mi do testowania różnych rozwiązań technicznych, jakie daje użytkownikom platforma wordpress.org. Na wspomnianej stronie zamieściłam alternatywną wersję prezentacji poniższych materiałów.

Wypowiedzi prof. Ursela nagrałam (leciwym Canonem 500D) w Jego uczelnianym gabinecie pod koniec listopada 2015 roku. Na podkład muzyczny złożyły się utwory Fryderyka Chopina (dostępne na wolnej licencji: [link]). Zarejestrowane dźwięki skrzypiącego krzesła i ryki studentów za drzwiami uznajmy za spontaniczne efekty specjalne. Autorką romantycznych rysunków jest nieprzyzwoicie utalentowana ilustratorka z Krakowa — Basia Sobczyńska. Z opracowanych przeze mnie materiałów można korzystać w celach edukacyjnych. 

[Zalecam wybranie jakości HD w ustawieniach podczas oglądania filmów.]

Dziękuję, Panie Profesorze!


„Wszystko, co było, już nie jest”

Dawniej to były czasy! Początki popkultury, XVIII-wieczny cosplay, poeci uciekający przed tłumami rozhisteryzowanych stalkerek, kolejki do „gabinetów lektur”, w których zbutwiałe od łez książki były wypożyczane na godziny (!), samobójstwo jako ostatni krzyk… mody czytelniczej, skandale i spazmy powszednie…. W świecie romantyków nie brakowało atrakcji, ba!, trudno oprzeć się wrażeniu, że pod pewnymi względami świat ten nie do końca przeminął:

Założenia ideowe romantyzmu związane były w dużej mierze z przemianami społeczno-politycznymi, jakie przyniosła rewolucja francuska (1789). Młodym romantykom historia pozostawiła w spadku dramatyczną świadomość: „Wszystko, co było, już nie jest; wszystko, co będzie, jeszcze nie jest”. Oni zaś, próbując stawić czoła uporczywemu pytaniu: „jak żyć?”, zaczęli szukać odpowiedzi w literaturze. Miała ona bowiem odegrać w XIX wieku rolę być może donioślejszą niż kiedykolwiek, czego bezpośrednią przyczyną były nie tylko przełomowe wydarzenia społeczno-polityczne, gwałtownie ingerujące w zastaną rzeczywistość i odbijające się szerokim echem we wszystkich dziedzinach życia kulturalnego, ale również długotrwały (i poniekąd przez wydarzenia te przyspieszony) proces dezaktualizacji dotychczas praktykowanych zwyczajów i propagowanych wartości.

Klasycystyczna idea rozdzielenia sztuki i życia nieprzekraczalną, zdroworozsądkową granicą długo wiodła prym w kulturze. Stopniowo jednak granica ta zaczęła się zacierać, co wynikało z rewizji oświeceniowych założeń, które okazały się zawodne w konfrontacji z dynamiką zmian zachodzących w świecie. Na przełomie XVIII i XIX wieku literatura, zerwawszy racjonalistyczne pęta, znalazła głęboki i długotrwały oddźwięk w sferze ludzkich zachowań — zaczęła mieć realny wpływ na życie. Nie bez powodu etymologia słowa romantyczny sprowadza się do znaczenia: „taki jak w romansie (powieści)”, co pozostaje w ścisłym związku z naśladownictwem bohaterów literackich jako programowym elementem kultury romantycznej.

Literatura, z poezją na czele, stała się jedną z najdoskonalszych form ekspresji; głosiła prawdy, odzwierciedlała problemy i pragnienia zbiorowości, kształtowała postawy. Twórca natomiast, postrzegany jako geniusz, stał się idolem i duchowym przywódcą narodu, można by rzec — kimś na miarę dzisiejszego trenera rozwoju osobistego. „Pisarze byli idolami, przyjmowano ich w najlepszych domach, zabiegano o audiencje i spotkania umożliwiające zawarcie znajomości. Goethe, Byron […] stali się bohaterami epoki” (J. Tomkowski, Zamieszkać w bibliotece, Ossa 2008, s. 123.).

Romantycy czerpali z ulubionych, głęboko przeżywanych dzieł wzory zachowań i gotowe scenariusze, odgrywane później na scenie życia. Uczynili z literatury uniwersalny język, za pomocą którego nadawali wysublimowane formy narracyjne relacjom międzyludzkim (zwłaszcza związkom miłosnym) i nadawali głębszy sens otaczającej rzeczywistości.

Żeby się unieszczęśliwić, odspołecznić, wykoleić, wzbudzić w sobie wstrętną pogardę dla poczciwości prowincji, wyhodować różne ambicje, nabić głowę niedorzecznościami, zatęsknić do innego świata, innego życia, przyszły romantyk powinien był na przełomie dzieciństwa i młodości włóczyć się samotnie po lasach, najlepiej ze strzelbą w ręku, albo nieprzytomnie czytać. Był to powszechnie używany sposób dla wszechstronnej demoralizacji. […] Ach, te zatracenia młodzieży zbyt wrażliwej na literaturę!


Marta Piwińska, Złe wychowanie, Gdańsk 2005, s. 65–120.

ⓒ Barbara Sobczyńska: [link]

(Pre)romantyczne bestsellery

Jednym z najważniejszych czynników kształtujących romantyczne światoodczucie był sentymentalizm – epoka, która w ciągu dwudziestu czterech lat wydała ok. 12 000 tomów romansów! Złożyły się na nią: „angielski preromantyczny romans grozy, osjanowska tęsknota do średniowiecza […], namiętne uniesienia nieszczęśliwego St. Preux z Nowej Heloizy i rozpaczliwa samowiedza Wertera” (W. Billip, Wstęp, [w:] M. Wirtemberska, Malwina czyli domyślność serca, opracował i wstępem poprzedził W. Billip, Warszawa 1978, s. 28.).

Zapanowała masowa psychoza czułostkowości, epidemia łez, mania roztkliwiania się nad byle głupstwem. Dawne „spazmy modne” zastąpiono histerycznymi wybuchami płaczu. Szlochają nie tylko kobiety podczas lektury, aż książki butwieją z wilgoci; płaczą żołnierze w obozach, dyplomaci w gabinetach. […] Jakaś polska wariatka, zresztą kuta na cztery nogi w interesach, odbędzie pielgrzymkę do grobu Petrarki we Włoszech, by zapłakać nad kościotrupkiem ukochanego kotka poety, albowiem zdechł przed 400 laty. Obowiązują czułostkowe minoderie w mowie potocznej, nieznośnie rozpieszczonej. […] Sentymentalizm już od kolebki paczył, wynaturzał dusze, ucząc obłudnej ckliwości, zniekształcając przeżycia. Wychowywano przyszłych romantyków jak pod kloszem cieplarni na rośliny wątłe, egzotyczne, które powinny były zwiędnąć w twardym klimacie wieku. […] Wiele złego wyrządził sentymentalizm. Odbierając młodym uczucie realnej rzeczywistości, nie zaprawiał do walki z trudnościami, lecz skazywał na śmieszące, bezpłodne marzycielstwo.


Stanisław Wasylewski, Życie polskie w XIX wieku, oprac. Zbigniew Jabłoński, Kraków 1962, s. 74–75.

W literaturze europejskiej na pierwszy plan wysunęli się bohaterowie zbuntowani przeciw światu. Nie byli to już cnotliwi i heroiczni protagoniści, lecz ludzie (nad)wrażliwi, cierpiący, słabi lub wykorzystujący siłę do czynów niejednoznacznych pod względem moralnym, skłonni do autodestrukcji, niezdolni do zaakceptowania bolesnego rozdźwięku między pragnieniami, wyobrażeniami a rzeczywistością. Mimo to zostali wyniesieni do rangi społecznych idoli.

Literacką ewolucję romantycznego indywidualizmu wyznaczały różne przejawy buntu, które można sprowadzić do postaw pasywnych i negatywnych (aktywnych). Pierwsza z nich, reprezentowana przez kultowego bohatera opublikowanych w 1774 r. Cierpień młodego Wertera, wiązała się z programową ucieczką w przestwory wyobraźni (tzw. eskapizmem), w krainę wzniosłych marzeń, miłosnych rojeń, na łono natury, a zarazem w paraliżującą bierność, łączącą się z całkowitym brakiem odporności na wszelkie życiowe niepowodzenia, najczęściej prowadzące do samobójczej śmierci.

a1
fot. Małgorzata Skibińska

Aktywne formy romantycznego buntu, znajdujące szczególnie dobitny wyraz w wydanej w 1781 r. tragedii Zbójcy Friedricha Schillera (od nazwiska autora dzieła utworzono nazwę postawy — schilleryzm), a także w twórczości George’a Gordona Byrona (bajronizm) czy Adama Mickiewicza (wallenrodyzm) nabierały zazwyczaj silnego wydźwięku społeczno-politycznego. Istnieje wszak zasadnicza różnica pomiędzy pasywnym, pogrążonym w introspekcji i kontemplacji, uzależnionym od ideałów Werterem a bohaterem Zbójców, Karolem Moorem, poszukującym „jasnej Prometeuszowej iskry” w pogardzanym przez siebie stuleciu „szafującym atramentem”, Karolem aktywnie zaangażowanym w sprawy doczesne, wzywającym do czynu — „orlego lotu”, przeciwstawionego „chodowi ślimaczemu”, duchowej impotencji i temu wszystkiemu, co Hamlet uznałby za „słowa, słowa, słowa” — bez pokrycia w działaniu. Ale to Werter stał się najbardziej emblematycznym, kultowym, ukochanym bohaterem romantyzmu.

Idol z krwi i papieru

François Charles Baude, Śmierć Wertera, 1911
François Charles Baude, Śmierć Wertera, 1911

Śmiało można stwierdzić, że Werter był dla wielu pokoleń romantyków tym, kim dla XX-wiecznych odbiorców Jim Morrison, Kurt Cobain albo inny tragicznie zmarły idol. Fikcyjność Wertera potęgowała fenomen tej postaci — nieporównywalny jednak ze współczesnym przywiązaniem odbiorców do literackich czy serialowych bohaterów wyobraźni. O ile dziś śmierć popularnej, fikcyjnej postaci skutkuje co najwyżej lawinowym przyrostem twórczości fanowskiej, o tyle cierpienie i samobójstwo literackiego Wertera przeżywano pod koniec XVIII wieku jak śmierć najbliższej osoby. Przeżycie to dodatkowo pogłębiał fakt, iż Cierpienia młodego Wertera nosiły znamiona autobiograficzne. Pierwowzorem książkowej Lotty była bowiem ukochana Goethego, Charlotta Buff — narzeczona, a później żona Johanna Christiana Kestnera, którego rysy nadał autor powieściowemu Albertowi. Mówi się także o subtelnym podobieństwie łączącym Lottę z niejaką Maksymilianą von La Roche — młodziutką powierniczką poety, wydaną za frankfurckiego kupca, spoglądającego podejrzliwie i niechętnie na bliską znajomość żony z pisarzem. Nie można także zapomnieć o tragicznej śmierci przyjaciela poety — Carla Wilhelma Jerusalema (przeżywającego nieszczęśliwą miłość do mężatki i afront towarzyski), będącego pierwowzorem postaci Wertera. Samobójstwo Jerusalema — ze wszystkimi wpisanymi weń detalami (niebieski frak, żółta kamizelka, egzemplarz Emilli Galotti, pistolet pożyczony od męża ukochanej) — zostało przez Goethego sfabularyzowane i stopione z materią autobiograficzną.

Werter był nieruchomym poruszycielem epoki. Jako nadwrażliwy idealista, niespełniony artysta i kochanek, nałogowy czytelnik, mieszczanin uwikłany w problemy wynikające z nierówności społecznych, czy wreszcie — jako osoba cierpiąca na depresję — doskonale wyrażał ówczesne nastroje społeczne, antycypując przy tym określone postawy, style zachowań i  treści, które wyznaczyły kierunek rozwoju myśli romantycznej:

Nie można rozpocząć pokazu slajdów. Spróbuj odświeżyć stronę lub otwórz w innej przeglądarce.

Efekt Wertera, czyli samobójczy cosplay

63779_img102
ⓒ Barbara Sobczyńska: [link]

Zaczęło się niewinnie: w Niemczech zapanowała moda na tzw. strój werterowski: niebieski frak z dużymi, mosiężnymi guzikami, żółtą kamizelkę i brązowe buty z palonej skóry ze sztylpami. Jednak to, co początkowo wiodło przez pozornie niegroźne ścieżki lekturowej immersji i fascynacji, ujawniającej się w nieśmiałym naśladownictwie werterowskiego światoodczucia, przerodziło się w niekontrolowany, krwawy cosplay. W przypadkach, które nie kończyły się samobójstwem, dochodziło najczęściej do nasilenia się stanów depresyjnych, określanych popularnym w XIX wieku terminem Weltschmerz (dosł. ból świata).

Powstały liczne kontynuacje, parodie, imitacje, opery, sztuki teatralne, pieśni i poematy oparte na motywach z Wertera. Damy perfumowały się wodą kolońską „Eau de Werther”, nosiły werteriańską biżuterię i wachlarze. Mężczyźni paradowali w niebieskich frakach z żółtą kamizelką […]. Pielgrzymi z całej Europy wędrowali odwiedzić grób Karla Wilhelma Jeruzalema, gdzie wygłaszali mowy i składali kwiaty. W pewnym XIX-wiecznym angielskim przewodniku turystycznym zamieszczono opis trasy prowadzącej do jego grobu. W Niemczech i we Francji pod wpływem lektury Wertera młodzi mężczyźni i kobiety odbierali sobie życie z egzemplarzem powieści Goethego w kieszeni. I chociaż nie wiadomo, czy i tak nie popełniliby samobójstwa, nawet gdyby Goethe nie napisał swojego utworu, krytycy gwałtownie atakowali poetę, zarzucając mu, że jego powieść wywiera szkodliwy wpływ na młodych ludzi […], w Danii w 1776 roku zabroniono publikacji planowanego przekładu Wertera na duński.


Margaret Bald, Nicholas Karolides, Dawn Sova, 100 zakazanych książek. Historia cenzury dzieł literatury światowej, tłum. Jarosław Mikos, Warszawa 2004, s. 277–278.

Choć w zamierzeniu autora Werter miał być przykładem, z którego cierpień czytelnicy winni byli „czerpać pociechę”, postrzegano powieść Goethego jako iskrę, która padła na beczkę prochu, by rychło stać się dla wielu ówczesnych odbiorców pretekstem do definitywnego rozprawienia się z własnymi problemami, co najczęściej oznaczało po prostu samobójstwo — podniesione wszelako do literackiej potęgi, uwznioślone.

Gdy chorobliwie maniactwo zaczęło już zagrażać porządkowi społecznemu, gdy młodzieniaszki warszawskie uśmiercali się po przeczytaniu „Dziadów” […] zabrzmiała w literaturze trąbka do odwrotu. […] Gdy wybitny poeta de Vigny zakończył swój znakomity utwór sceniczny „Chatterton” – samobójstwem bohatera, skoczyła liczba samobójstw z 300 w r. 1830 na 800 w roku premiery sztuki!


Stanisław Wasylewski, Życie polskie w XIX wieku, Kraków 1952, s. 115–116.

Recepcja Cierpień młodego Wertera

fot. Małgorzata Skibińska
fot. Małgorzata Skibińska

Papierowy idol w błękitnym fraku na długo zawładnął wyobraźnią pisarzy i czytelników, nie wyłączając nawet fikcyjnych postaci. Do grona odbiorców rozmiłowanych w lekturze dzieła Goethego należało wszak samo Monstrum z powieści Frankenstein (1818) Mary Shelley!

Do licznych świadectw odbioru Cierpień młodego Wertera należały tzw. werteriady – utwory powielające schemat fabularny i formę powieści Goethego, np. Radości młodego Wertera Philippa Nicolai, Waldemar Friedricha Jacobiego, Oberman Etienne’a Pivert de Senancoura, Listy Jakuba Ortis Ugo Foscola, Emmelina i Arnolf Łucji Rautenstrauchowej, Cierpienia Albina Adama Kasperowskiego czy Julia i Adolf Ludwika Kropińskiego. Postać Wertera wpłynęła wyraźnie na kreacje Mickiewiczowskiego Gustawa z Dziadów cz. IV, Gucia ze Ślubów panieńskich czy tytułowego bohatera dramatu Juliusza Słowackiego Kordian.

Nie można rozpocząć pokazu slajdów. Spróbuj odświeżyć stronę lub otwórz w innej przeglądarce.

Siła kultowych książek, które Mickiewicz – słowami Gustawa z IV części Dziadów – określił mianem „zbójeckich”, zdawała się polegać na tym, że „zawarte w nich zostały – w całości lub częściowo – duchowe losy paru pokoleń młodych ludzi tamtych czasów”:

„Książki zbójeckie” – takie wrażenie czyniące na młodych umysłach – nie powstały przypadkiem, ale z […]  potrzeby nadania młodości formy i powagi. Z potrzeby mitu. I młodzi naprawdę w ów mit uwierzyli, ponieważ właściwie nie mogli nie uwierzyć. Dawną patriarchalną tradycję zastąpiła im lektura, podsuwając różne życiowe scenariusze. Do odegrania i do autentycznego odczucia.


Marta Zielińska, Opowieść o Gustawie i Maryli, Warszawa 1989, s. 207.

I choć większość papierowych idoli z dawnych lat stanowi dziś co najwyżej przedmiot parodii, to wydaje się, że społeczno-kulturowe mechanizmy leżące u podstaw zjawiska romantycznej idolizacji są jak Norwidowska nić czarna, która wciąż jeszcze się przędzie…


Ćwiczenia

 

screenshot-mskibinska.cba.pl 2016-02-15 17-07-30

screenshot-mskibinska.cba.pl 2016-02-15 17-11-18

screenshot-mskibinska.cba.pl 2016-02-15 17-11-40

screenshot-mskibinska.cba.pl 2016-02-15 17-11-59

screenshot-mskibinska.cba.pl 2016-02-15 17-12-22

screenshot-mskibinska.cba.pl 2016-02-15 17-12-41

screenshot-mskibinska.cba.pl 2016-02-18 01-01-44

screenshot-mskibinska.cba.pl 2016-02-18 01-02-08

screenshot-mskibinska.cba.pl 2016-02-18 01-03-17

Ćwiczenie

Werter

Ćwiczenie
Przeczytaj zamieszczone wcześniej świadectwa odbioru Cierpień młodego Wertera i dopisz do nich swoją opinię.

Ćwiczenie
Przedstaw uwspółcześnioną wersję przeżyć Cierpień młodego Wertera, np. w formie wpisu na blogu.

Ćwiczenie
Napisz alternatywną wersję zakończenia Cierpień młodego Wertera.

Ćwiczenie
Zastanów się i odpowiedz:
1) Które z romantycznych bestsellerów można – twoim zdaniem – uznać za ponadczasowe?
2) Które ze współczesnych, znanych ci utworów mogłyby zachwycić romantyków, gdyby powstały w ich czasach? Uzasadnij swoją odpowiedź.

Ćwiczenie
Zaprojektuj plakat reklamujący Cierpienia młodego Wertera jako historię miłosną, społeczno-obyczajową, sensacyjną lub psychologiczną:

screenshot-muro.deviantart.com 2016-02-18 02-58-31

Ćwiczenie
Opisz wybranego współczesnego idola (rzeczywistego lub fikcyjnego) swojego pokolenia. Zastanów się, czy w społecznym odbiorze tej postaci można dostrzec cechy charakterystyczne dla kultury (pre)romantycznej.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s