Dźwięk milczenia

„W beznadziei słów mówionych tak codziennie – w świętym szale
Już – Nadzieja tylko w tych, co mówią mało. Albo wcale”.

Simon and Garfunkel
Sound of silence (1965)

Hello darkness, my old friend,
I’ve come to talk with you again,
Because a vision softly creeping,
Left its seeds while I was sleeping,
And the vision that was planted in my brain
Still remains
Within the sound of silence.

In restless dreams I walked alone
Narrow streets of cobblestone,
’Neath the halo of a street lamp,
I turned my collar to the cold and damp
When my eyes were stabbed by the flash of a neon light
That split the night
And touched the sound of silence.

And in the naked light I saw
Ten thousand people, maybe more.
People talking without speaking,
People hearing without listening,
People writing songs that voices never share
No one dared
Disturb the sound of silence.

„Fools” said I, „You do not know
Silence like a cancer grows.
Hear my words that I might teach you,
Take my arms that I might reach you”.
But my words like silent raindrops fell,
And echoed
In the wells of silence.

And the people bowed and prayed
To the neon god they made.
And the sign flashed out its warning,
In the words that it was forming.
And the sign said, the words of the prophets
are written on the subway walls
And tenement halls.
And whisper’d in the sounds of silence.

Dźwięk milczenia
tłum. Małgorzata Skibińska

Bratnia nocy, pozwól, że
Ubiorę w słowa nagą treść
Bo coś niepokój we mnie sieje
Orze sny jak rolnik ziemię
Z głębi której myśl wyrasta niczym pęd
Wsłuchaj się
Tak właśnie brzmi milczenie

Ulicą pustą szedłem, śniąc
Nie wiem dokąd ani skąd
Deszcz nieczule wsiąkał w płaszcz
Szukałem nocą trochę ciepła lamp
Aż ujrzałem neon, co na strzępy ciemność darł
I cały blask
Przeszywał dźwięk milczenia

A w blasku tym panował tłok
Tysiące ludzi, mimo to
Każdy mówił płytką ciszą
Każdy słuchał, nic nie słysząc
Każdy pisał pieśń złożoną z niemych brzmień
Bo któż śmie
Zakłócić dźwięk milczenia

Głupcze, wielki jest twój błąd
Rak to cisza, rośnie z nią
Chodź, nauczę cię, jak słuchać
Daj mi rękę, by nie upaść
Lecz mój głos strugami deszczu biegł
I echo
Brzmiało z dna milczenia

A tłum wznosił modły swe
Nasz neonie, święć się, świeć
Jasny znak błysnął im w oczy
Jakby chciał ich przed czymś ostrzec
Głosił wszak, że ściany metra, domów
pokryte proroctwami są
I wszystkie to
Szeptany, długi dźwięk milczenia

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s